piątek, 26 lutego 2010

Piątek 13-tego...

Prawda jest taka, ze dzisiaj wcale nie mamy 13-tego. Dziś jest podwójne trzynastego czyli 26-tego. Bo 13x2=26. No i oczywiście piątek. Czyli jakby nie patrzeć to pecha można mieć zdwojonego. Jak kto woli, albo więcej pecha, albo raz a porządnie, ze zdwojoną mocą...
I tak... Miałam do załatwienia dzisiaj kilka spraw. Pierwszą było odebranie paczki z Avonu. Kiedy wychodziłam już z paczką i szłam do samochodu... skręciłam kostkę. Ciemno mi się zrobiło przed oczami, słabo, pić mi się zachciało i na dodatek żołądek też to odczuł... Obejrzałam nogę i stwierdziłam że nie jest źle, więc wsiadałam do samochodu i pojechałam załatwiać resztę spraw nie cierpiących zwłoki. Zadowolona jechałam do mechanika co by wymienić filtr kabinowy/przeciwpyłkowy (zapobiega parowaniu samochodu). Nagle widzę, że mężczyzna który jedzie za mną miga mi światłami drogowymi, a ja nie wiem o co chodzi... okazało się, że złapałam gumę... Włączyłam światła awaryjne, zatrzymałam się, zgasiłam silnik i zabrałam się do zmiany koła... Udało się. Pojechałam do mechanika wymienić filtr. Powiedział mi gdzie jest najbliższa wulkanizacja. Pojechałam. Zrobili koło w jakieś 10 minut. Zadowolona pojechałam do domu, gdzie okazało się, że w między czasie kostka bardzo napuchła. Na szczęście po drodze odwiedziłam aptekę. A teraz leżąc siedzę, bądź siedząc leżę i odpoczywam... I mam czas na dalsze oddawanie się swoim pasjom.
Na koniec, tak na marginesie, to nie wierzę w ten piątek 13-tego. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz