niedziela, 21 listopada 2010

Frywolitkowo...

Nie wiem co we mnie wstąpiło... Kawy jakoś dużo nie pijam... A robótki... jak zacznę to mam wrażenie, że od razu je kończę...
Dzisiaj usiadłam i zabrałam się za frywolitki. Nawet nie wiem kiedy skończyłam takie oto kolczyki...


które, podobnie jak poduszki, niebawem powędrują do właścicielki.

2 komentarze:

  1. Śliczne kolczyki.Zazdroszczę turbodoładowania,bo ja jesienią jestem do niczego.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń