czwartek, 8 kwietnia 2010

frywolitkowe ubranka

Jak na te święta to już wystarczy... Na pierwszym planie ubranko zrobione w zeszłym roku, ale pękła wydmuszka, więc zmieniłam. A zielone jajo ma ubranko które najbardziej mi się podoba.



I pierwsza praca z wrobionymi koralikami.

środa, 7 kwietnia 2010

Poświątecznie

Już mogę zaprezentować kolegę Kubusia Puchatka, czyli Prosiaczka:


A święta minęły mi miało robótkowo. Tak jakoś wyszło... ale był za to długi spacer po lesie :)



I takie ładne kwiatki mamy w domu:

niedziela, 4 kwietnia 2010

Słuchając Trójki...

...można dowiedzieć się różnych ciekawych rzeczy.
I tak, dzisiaj, przemieszczając się tu i tam samochodem (w samochodzie zazwyczaj słucham Trójki) dowiedziałam się, że dobór pokarmów w tradycyjnej święconce nie jest przypadkowy. - Szkoda, że o takich rzeczach dowiaduję się mając 28 lat, a nie trochę wcześniej. Ale lepiej późno niż wcale. - Mama zawsze wkładała, i nadal wkłada, to co należy, tylko dlaczego? Otóż:
  • chleb gwarantował dobrobyt i pomyślność; wśród chrześcijan zawsze był symbolem nad symbolami - przedstawia bowiem Ciało Chrystusa
  • jajko jest dowodem odradzającego się życia, symbolem zwycięstwa nad śmiercią
  • sól to minerał życiodajny, dawniej posiadający moc odstraszania wszelkiego zła. Bez soli nie ma życia. To także oczyszczenie, samo sedno istnienia i prawdy
  • wędlina zapewnia zdrowie i płodność, a także dostatek
  • ser jest symbolem zawartej przyjaźni między człowiekiem a siłami przyrody, a przede wszystkim stanowi gwarancję rozwoju stada zwierząt domowych
  • chrzan zawsze był starym ludowym znamieniem wszelkiej siły i fizycznej krzepy
  • ciasto to symbol umiejętności i doskonałości
Teraz zupełnie świadomie możemy zasiąść do Wielkanocnego śniadania.
 

sobota, 3 kwietnia 2010

Przedświątecznie

Oglądając jednym okiem film o Janie Pawle II, drugim przeglądając Internet, zaglądając na kilka blogów, trafiłam tutaj. I zgadzam się z tym że nie ma co urabiać sobie rąk, bo są święta, bo wypada... I przypomniałam sobie, jak było u mnie w zeszłoroczne Święta Wielkanocne.
Siedząc całą najbliższą rodziną, która pojawiła się u rodziców w I święto, między śniadaniem a obiadem, przy kawie i ciastach... Tata haftował skarpety bożonarodzeniowe, o takie, mama z siostrą dłubały coś szydełkowego, ja odkrywszy frywolitki, robiłam pierwsze kroki i powstało kilka wydmuszek w ubrankach, niestety uwiecznione zostało tylko to jedno, a siostrzenica obklejała wydmuszki kordonkiem. Także nasze święta, i Wielkanocne i Bożonarodzeniowe są jak najbardziej robótkowe.
Życzę wszystkim na te święta spokoju, radości i rodzinnej atmosfery. Alina z Piernikowa.