wtorek, 29 czerwca 2010

Brak czasu

Tydzień temu byłam wręcz pewna, że będę miała bardzo dużo czasu na robótkowanie. Zwiozłam wszystkie swoje rzeczy do domu i jakoś nie idzie mi rozpakowywanie (czyt. jeszcze nic nie rozpakowane). To co mnie otacza to już nie jest nieład artystyczny. Nazwijmy rzecz po imieniu. To zwyczajny bałagan. A wczoraj będąc na rozmowie o pracę, na zakończenie usłyszałam: zapraszam jutro na 10:00. Super!!! :) Bo tydzień po obronie i już do pracy. Tyle, że nie ogarniam swojego bałaganu i sił na niego nie mam, a na robótki nawet warunków nie mam. Ale i tak jestem szczęśliwa. Bo jak piszą w lipcowym numerze "Charakterów" - jeśli się ma radość nie potrzeba nam nic więcej, jeśli się jej nie ma - wszystko co posiadamy jest bez znaczenia. Ja mam radość, spokój jutra, i BAŁAGAN :)

środa, 23 czerwca 2010

I już po...

no to jest teraz ze mnie magister do kwadratu... teraz czas na przeprowadzkę i odpoczynek, zasłużony oczywiście :)

poniedziałek, 21 czerwca 2010

3 tygodnie

minęły, nawet nie wiem kiedy
to będzie ciężki dzień,ale na pewno zakończony sukcesem uwiecznionym wieczornym wypadem... na rolki, na których po ostatnim wypadku sama zabroniłam sobie jeździć
także... proszę bądźcie ze mną... myślami i duchem

sobota, 12 czerwca 2010

Długo mnie tu nie było...

i sporo wydarzyło się w między czasie...ale nad jeszcze przed obroną, została przesunięta o trzy tygodnie na 21. czerwca. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy.

zaczęłam serwetkę frywolitkową:

którą zdążyłam już skończyć i podarować najwspanialszej kobiecie na Dzień Matki. Zdjęcie skończonej serwetki będzie później.

W między czasie trochę nas zalało. Na szczęście tylko działkę rekreacyjną, ale i tak wygląda to niezbyt ciekawie. Jak zobaczyłam efekt kiedy zeszła woda, byłam przerażona.

wszędzie szaro tylko kilka kolorowych kwiatów widać

Na Dzień Dziecka starszej dziewczynce kupiłam coś czym pomału chcę ją zarażać, ale pozytywnie oczywiście. Mianowicie jest to:

zestaw do wyszycia misia Tatty Teddy i tamborek. Będą to pierwsze narzędzia tej Młodej Damy do wyszywania.

I dzisiaj skończyłam, na próbę kwiatek przestrzenny z ostatniej WENY. To ma być goździk. Jakoś mi tego nie przypomina, ale wygląda całkiem fajnie.



Jeszcze z mojej ulubionej serii haftów krzyżykowych zaczęłam robić zakładkę do książki, ale jakoś nie mam natchnienia aby wyszyć back stitch, za tym po prostu nie przepadam.




Teraz przez kolejne 9 dni, a może 8, skupiam się na II recitalu dyplomowym i obronie pracy dyplomowej.
No i jeszcze muszę uczcić po drodze swoje ostatnie urodzinowe "dzieścia"