niedziela, 9 stycznia 2011

Dawno mnie nie było...

...a moje turbodoładowanie przeniosło się na sferę zawodową. W robótkach raczej stagnacja. Zrobionych tylko kilka kartek świątecznych, z których udało mi się uwiecznić tylko 2. Niestety w pośpiechu, więc jakoś jest niezadowalająca, ale mimo to i tak je pokażę.




Popełniłam także jedno ubranko frywolitkowe na bombkę... i nie zdążyłam uwiecznić jej na zdjęciu. Może uda mi się w najbliższej przyszłości takie zdobyć.

W międzyczasie zrobiłam czapkę do białego szala, niestety jeszcze nie uwieczniłam jej na zdjęciu...
Obecnie pracuję nad tygrysem, którego już tutaj pokazywałam.

A na dodatek wszystkiego mam nowego kolatora... Na imię mu Teodor.

1 komentarz:

  1. Całkiem fajne te karteczki :-) A ta 2 z haftem matematycznym jak sądzę, dla mnie niedościgła umiejętność , jest bardzo ładna. Teodor-fajne imię, moje kocisko ma na imię Henio :-)

    OdpowiedzUsuń