piątek, 6 maja 2011

Czas

Płynie nie ubłagalnie szybko. Brak go nawet czasem. Króliki uszyłam, ale niestety nie zdążyłam ich uwiecznić, więc teraz odwiedzając obdarowanych będę robić zdjęcia. Święta minęły przyjemnie.
A wracając do robótek to... Jakiś czas temu zrobiłam sobie sweter. Jak go robiłam to tego nie widziałam, ale kiedy wszystko pozszywałam do kupy... i przymierzyłam to okazało się, że jest za duży... noto go sprułam i wełna czeka na lepsze czasy... Planuję zrobić taki sam, tylko że mniejszy.
Później zaczęłam kolejny... od góry, na okrągło... teraz leży się trochę kurzy, czeka na moją wenę. Tak chyba już mam, że niektóre moje dłubaniny muszą swoje odleżeć. Tak też ma serwetka frywolitkowa, którą rozpoczęłam urlopując się nad morzem, a także pokazywałam ją też trochę później tutaj. Teraz znacznie mi jej przybyło w stosunkowo krótkim czasie, bo miałam go po świętach trochę więcej. Obecnie wygląda następująco:


A tak w zbliżeniu:


Muszę przyznać, że kocur całkiem sporo mi pomaga w pracy... uwielbia wręcz bawić się czółenkami, a kłębkami... to już szkoda słów... Jednak chyba bardzo go to stresuje, bo ciągle wyleguje się na fotelu relaksacyjnym.


I jeszcze na koniec jedna sprawa. W związku z tym, że w moim mieście maj jest "Miesiącem dla zdrowia" już po raz dwudziesty szósty. Przy tej okazji można skorzystać darmo z wielu form aktywności fizycznej. Ja też postanowiłam więcej się ruszać. I tak we wtorek poszłam biegać (póki co to był marsz i bieg), dzisiaj jeździłam rowerem i nawet już rolki wyciągnęłam - oczywiście już jeździłam.

1 komentarz: