wtorek, 17 maja 2011

Majowo - sportowo

Serwetkę odłożyłam co by mocy nabrała, a zabrałam się za nowe dzieło - sukienka szydełkowa. Kolor czarny. Nici poliestrowe. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie. Może się uda i będę miała piękną elegancką i skromną kieckę. Wzoruję się na tej, jednak góra będzie zmodyfikowana.


A co do postanowień o nawet się udaje :) co drugi-trzeci dzień biegam około 5km. Do pracy jeżdżę rowerem, wracając do domu okrężną drogą, i zamiast 6,5km w obie strony zawsze robi się około 15km. Jeszcze na basen nie doszłam, ale wszystko przede mną. Dietkę trzymam, nie jakąś restrykcyjną, bo się nie da. Najgorzej, że w pracy słodyczami kuszą. Więc zamiast zjeść kilka ciasteczek zjadam jedno małe :) i, i tak w tydzień -1kg. Także dumna jestem z siebie. A najbardziej z tego, że ruszam tyłek i biegam, bo tak naprawdę to najtrudniej wyjść z domu, później już z górki :)

3 komentarze:

  1. Ale mi zaimponowałaś.Jeden tydzień jedno kilo i te kilometry . Jak machniesz tą sukienkę to laska będziesz taka , ze jak nic przyćmisz ta modelkę .

    OdpowiedzUsuń
  2. sukienka jest super, tez ją kiedyś robiłam :)
    życzę powodzenia zarówno w gubieniu kilogramów jak i w dzierganiu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kiecka super, a chylę czoła przed Twoim samozaparciem... zajawiło mnie wczesną wiosną na nordic walking, ale gdzieś padło po drodze - chyba dziś wyjmę kijki z kąta i pójdę... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń