środa, 30 listopada 2011

Solo the Cat

Ogarnął mnie leń, ale nie taki leniowy tylko niemoc. Za dużo pracy ostatnio. Do tego jeszcze nerwowy poniedziałek w pracy, który odreagowałam na siłowni. Jak wróciłam do domu to zaniemogłam. Padłam i zasnęłam. Dopiero dzisiaj udało mi się skończyć koteczki. No to pokażę je Wam.


Cały czas nie lubię backstitchów, ale to one nadają charakteru. Tylko dlaczego muszą zajmować zawsze tyle czasu. Mam wrażenie, że za każdym razem wszystkie krzyżyki robię szybciej niż później backstitche. Trudno. I tak dalej będę je robić :)

A na dniach postaram się pokazać postępy w obrusie bałwankowym, który robi mój tata.

4 komentarze:

  1. Kotki prześliczne, odpoczywaj kochana czasami ;)Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. będę odpoczywać, już od 10.12 do samiuśkich świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne kociaczki, a kanwa dodaje im uroku:)

    OdpowiedzUsuń