sobota, 16 kwietnia 2011

króliki

Zaczęłam szyć. Przerwałam bo sprzątałam. Póki co jestem w posiadaniu 6 kalekich królików - bez rąk i uszu... ale zrobi się :)


Wiem, wiem... szału nie robią... Ale zrobią :)

wtorek, 12 kwietnia 2011

Świątecznie i tildowo

Ostatnimi czasy bardzo spodobały mi się tildy. Postanowiłam więc uszyć, a raczej spróbować uszyć. Nie wiedziałam co mi wyjdzie... i czy będzie godne pokazania. Okazało się jednak że jak na pierwszy raz nie jest najgorzej. Teraz zaczynam produkcję seryjną. Minimum 6 sztuk, które są potrzebne na upominki Wielkanocne. Zapewne zdecyduję się większą ilość... wszystko się okaże... już na dniach.

A tu moja próba, która powędruje w prezencie:



Niestety jakoś nie najlepsza, ale światła brak...

środa, 6 kwietnia 2011

żal

Tylko trochę... pożalę się... bo... po pierwsze jakoś nie idą mi ostatnio żadne robótki, i sama nie wiem dlaczego... czas ucieka między palcami... a po drugie... 2 dni temu, w związku z problemami komputerowo-internetowymi postanowiłam zrobić format... czyli na nowo zainstalować cały system. Długo się nie zastanawiając, wszystkie ważne dane z partycji systemowej przeniosłam na drugą, na której trzymałam jakieś 95% wszystkich swoich zasobów. Zadowolona włożyłam do napędu płytę DVD z systemem... Wszystko poszło, pięknie i ładnie... jednak... genialny system, jakim jest (i tu reklama :P) windows vista zamiast sformatować partycję systemową, on postanowił sobie, w ogóle mnie nie informując o tym, sformatować cały dysk... Tak więc... pozbyłam się swoich danych... na całe szczęście laptopa mam od około 1,5 roku i wcześniejsze zbiory wszelakie cały czas siedzą sobie wygodnie na dysku w komputerze stacjonarnym. Niestety wszystko co zachomikowałam przez ostatnie 1,5 roku, począwszy od plików robótkowych - przeróżnych, poprzez muzykę, a kończywszy na drugiej pracy mgr, która na szczęście mam w formie papierowej... straciłam... część rzeczy jest do odzyskania, jednak potrzeba tu czasu, ogrom czasu... inne chyba nie... na szczęście nie są to dane na miarę życia lub śmierci... ale i tak mi ŻAL...
Trudno, przeżyję, ale pomarudzić muszę :)