poniedziałek, 13 czerwca 2011

Teodorowaty...

to kot, mój kot, mądry kot czasem irytujący mnie i to bardzo. Jednak jest niezastąpionym pomagierem robótkowym:



Mądry, bo przed otwartym oknem siedzi i wygląda przez nie. Nawet mu nie w głowie skakać z czwartego piętra.




Lubi też na balkonowej półeczce posiedzieć.


Ale w upały cały czas śpi wyciągnięty do góry brzuchem.

obiecane

melanżowe kordonki


no i utknięta w pracy sukienka:



a drzewko cytrynowe na razie wyrasta z doniczki:

czasowo - bezczasowo

Sukienka się robi. Sama. Trochę utknęła. Na razie jest od pasa w górę, ale oczywiście brak jej wykończenia. Za to... zaczęłam drzewko cytrynowe. Stęskniłam się za krzyżykami. A w międzyczasie pofarbowałam kordonek na melanże i zrobiłam parę kolczyków, której oczywiście nie uwieczniłam na zdjęciu, bo mi się zapomniało, a wręczyłam je już w prezencie. A fotki dodam... sukienki i drzewka, ale później bo teraz jak widać pracuję...